KORCZOWSKI home

Bogdan Korczowski Dokumentacja artystyczna:

Wystawa "KARTONY DLA K" 1997
Korczowski "Kartonteka" instalacja ,technika mieszana na kartonach.

Od grudnia 1990 roku Bogdan Korczowski realizuje regularnie instalacje zatytulowana KARTONTEKA, w poczatkowej fazie zatytulowana "Kartony dla K" zainspirowana idea ARCHIWUM Tadeusza Kantora. Instalacja oparta jest na montazu setek obrazów zrealizowanych na kartonach.

Pierwsza wersja byla pokazana w 1996 roku w piwnicach "Domu Polonii" Rynek Glowny w Krakowie,
a druga w 1997 roku w Galeri Albert KIK na ul Siennej w Krakowie.

Kilka czesci KARTONTEKI znajduje sie w zbiorach publicznych w Polsce: Muzeum Narodowego w Poznaniu i w Miejskich Galeriach Sztuki w Czestochowie i Lublinie. Kilkadziesiat fragmentów "Kartonteki" znajduje sie w kolekcjach prywatych w roznych krajach.

Video "Kartony dla K" pamieci Tadeuszowi Kantorowi

Film sur Youtube


 

Korczowski "Czapka Glupca"
praca z cyklu: Korczowski "Kartony dla K" 1995

Korczowski "Kartony dla K"

W GALERII Albert Krakow 1997.

Bogdan Korczowski w 1970 rokuspotkal Tadeusza Kantora i zakochal
sie w nim do szalenstwa.W "Liscie do K.", wydrukowanym w folderze wystawy swoich prac, Korczowski pisze o tej oblednej milosci i pietnie, jakie Kantor odcisnal na jego tworczosci.

Czesc swoich prac Korczowski prezentuje na wystawie w Galerii
Albert (KIK). Mozna tam zobaczyc ponad 30
obrazow namalowanych na tekturze. Nie maja tytulow. Wygladaja, jakby je tepym narzedziem wycieto z jakiegos wielkiego kawalka sciany czy muru. Przypominaja modne w latach 60. kolaze strukturalistow.
Niektore maja wysmakowana kolorystyke. Inne przypominaja plaskorzezbione
reliefy, naskalne ryty, subkulturowe graffiti, znaki i symbole religijne, rysunki dzieci, a moze ludzi umyslowo chorych. Wiele prac ma swoje zrodlo w slawnych ambalazach i asamblazach Kantora:
naklejone papierowe koperty, czapki, statki. Pojawiaja sie na
nich zrobione za pomoca szablonow inicjaly Kantora, napisy:
"Love Kantor", "Dead Kantor", "Kantor est Mort".

Nie tresc jednak przykuwa spojrzenie w tych pracach, ale ukryta
pod pozorem spontanicznosci i "surowosci" - efektowna elegancja.

KB/Gazeta Wyborcza krakow

 

 

 

 

"List do Tadeusza Kantora z 8 grudnia 1990":

Szanowny Panie K.
Paryz 8 grudnia 1990

Dzisiaj jest sobota, jakakolwiek. Przyszla wiadomosc, ze Pan odszedl. Ot, tak sobie. Jakim prawem, ja sie pytam? Zaczalem nawet prasowac koszule, która nosze na wszystkie Panskie spektakle. Dziwne, ale dzis w Paryzu pada snieg, rzecz wyjatkowa, przypominajaca do utraty pamieci Kraków, kiedy dwadziescia lat temu mialem zetknac sie z Panem. Od tego momentu mój plecak wypelnia sie nieustannie, dzieki Panskiej wizji, tej co nazywamy SZTUKA.
Ta droga rozpoczela sie zupelnie zwyczajnie, jak przechadzka po Krakowie, po tym Centrum Swiata, gdzie wyjscie poza Rynek, ten Pepek Wszystkiego, bylo czyms szczególnym i wyjatkowym. Przeciez to wlasnie tam, w piwnicy " Krzysztofory" , stal sie Pan Najwiekszym Artysta, istnym zywym Dzielem Sztuki i Zyjacym Obrazem. Mistrzu, swiat drzy przed Panem!
Od tego czasu bylem wielokrotnym swiadkiem i najwiekszej Chwaly i Uwielbienia, skladanego Panu przez najwiekszych krytyków i milosników Sztuki. Stal sie Pan idea nosiciela Milosci w Królestwie Smierci, zwanym Pamiecia. Ktos powiedzial, ze niewazne, czy Pan zyje, czy nie i tak nalezy Pan do Przeszlosci.
Widzi Pan? Za zycia stal sie Pan Jedynym, Wyjatkowym, NIEZASTAPIONYM, w dodatku Pan tego wymagal. Tak, jakby wszystko wisialo na wlosku, w miejscu , gdzie Czas stal sie bez znaczenia, a Wczoraj mialo wage Jutra. Panski spacer po parku pomników z wyrytymi datami, osmieszyl Smierc i postawil znak równosci z Miloscia. Zycie dzieki temu ma byc Wielkim Archiwum, z góry ustalona kartoteka w porzadku dat i rubryk. Zycie jako "cos" zamkniete, nie posiadajace poczatku i konca. Jedynym sensem jest porzadkowanie tego archiwum, tam i z powrotem, w sposób nieustanny, az elementy, tworzace nasze zycie, uloza sie wedlug ich znaczen lub podobienstw, a nie chronologii. W tym archiwum Jedyne Wyjscie, a raczej Jedyne Wejscie, bylo przez Pana zamurowane. Istnienie stalo sie istnym Cmentarzyskiem Rekwizytów, w którym sztucznosc i tymczasowosc maja trwalosc granitu i wartosc diamentu. Z góry przeznaczone na zaglade dotychczasowe Modele i przypadkowe, puste miejsca wypelniaja fantomy czlowieka, o przepraszam, figury ludzkiej o okreslonych zaglebieniach i wkleslosciach. Jedyna Akcja to instalacja Przypadku, dorastajacego do miary Najwazniejszego Wydarzenia i Spelnienia. Pierwszy namalowany obraz jest równoczesnie Ostatnim na powierzchni obracajacego sie bebna. Zycie jest istna iluzja tworzenia, a wystawa malarstwa stala sie przedstawieniem twórczosci Przeszlosci. Trzeba codziennie rozpoczynac od Zera, Rodzic sie, Spotykac, Rozstawac, Zapominac, Pamietac i Umierac. Te wszystkie poczynania pokrywaja nas jak papier pakunkowy, warstwa za warstwa, az stajemy sie listem, przesylka, bagazem wlasnego JA.
Kiedy braknie miejsca, mozemy posluzyc sie walizka, torba, plecakiem jako elementem towarzyszacym NA ZAWSZE. Do tego potrzebny jest nieuchronnie parasol, który ma chronic skóre , o przepraszam, papier przed wilgocia. Wtedy poczujemy, ze Cialo jest Opakowaniem , a nasze konczyny Protezami. Wtedy OBRAZ staje sie przestrzenny i ruchomy. Niekonczacy sie potok OBRAZÓW, namalowanych byle jak i tych starannie wykonczonych, tych, na które nikt nie zwrócil uwagi i tych co tworza HISTORIE. Korowód OBRAZÓW, sal wystawowych i muzeów, które sa cmentarzami, a raczej Cmentarze, które staja sie Muzeami. W tej podrózy koniecznie potrzebne jest krzeslo, aby Przystanek byl odpoczynkiem do zlapania tchu. Aby zlapac dech potrzebna jest operacja domalowania ust manekinowi, który siedzi na tym krzesle.
I tak od Stacji do Stacji: od "KURKI WODNEJ", "NADOBNISIÓW I KOCZKODANÓW", "UMARLEJ KLASY", "WIELOPOLA WIELOPOLA", "GDZIE SIE PODZIALY NIEGDYSIEJSZE SNIEGI", "NIECH SZCZEZNA ARTYSCI", poprzez "NIGDY TU NIE POWRÓCE", az do "DZIS SA MOJE URODZINY", gdzie i na ostatnia Stacje Pan mnie zaprosil. Pan zmarl. PANA NIE MA. Zatrzasnal Pan te drzwi i zabral JE ze soba. Nie mozna w nie zapukac, a o podgladaniu przez dziurke od klucza nie mozna nawet marzyc!!! Zdecydowanie ostrzegam Pana, ze jednak przyjde na Panskie Urodziny, przyjde popatrzec, jak Pan zdmuchuje swieczki na torcie i przyjde tez, aby uscisnac Panska dlon i spojrzec z uwielbieniem w Panskie oczy. Prosze, blagam, niech Pan zwróci uwage na moje JA, wcisniete w kulisy, kocham Pana do szalenstwa."
Z powazaniem
Bogdan Korczowski

:

 

 

 

 

 

 

 

 

Bogdan Korczowski

"Hommage à Tadeusz Kantor"1991

Zestaw czterech kartonow w kolecji BWA Lublin